Skąd w ogóle taki pomysł? Skoro żadni moi znajomi dotąd nie śmigali na jednym kole i nie mogli mnie zarazić nową pasją? Otóż, ci, którzy mnie znają wiedzą, że lubię próbować nowych rzeczy, a jazda na kole wydała mi się nie tylko wielką przyjemnością, ale też sprawą praktyczną :)
Wyobraźnia podsunęła obrazek wypadów poza Warszawę, zwiedzania innych miast, gdyż koło jest wehikułem tak małym, że bez problemu można zabrać go do pociągu :) Ileż usprawniłoby wycieczek! Na YT jest mnóstwo filmików prezentujących jak riderzy wykorzystują koła w wielu sytuacjach. Jeżdżą nimi do sklepu, chillują na nich po pracy, odkrywają nowe miejsca, a także są w stanie pojechać na nich np. do... dentysty. Czasami fajnie jest wsiąść, nie przebierać się szczególnie i poczuć wiatr we włosach, szybko przemieszczając się z punktu A do punktu B.
To jest fantastyczna sprawa! Rynek pojazdów UTO (urządzeń transportu osobistego) w Polsce rozwija się z każdym rokiem. Wzrasta liczba elektrycznych riderów nie tylko na monocyklach, ale też na deskorolkach elektrycznych, hoverboardach i innych kompaktowych pojazdach zastępujących samochód w mieście. Szczególny wysyp obserwujemy na ulicach Warszawy riderów elektrycznych hulajnóg, jednak według prawa, elektryczne hulajnogi nie klasyfikują się do pojazdów UTO. Nie zmienia to faktu, że są pojazdami elektrycznymi.
Pojazdy UTO i hulajnogi elektryczne są ekologiczne, nie wymagają przeglądów, ubezpieczeń i tych wszystkich wydatków, które mamy przy autach. W dodatku dość duże osiągi w przypadku nowoczesnych monocykli elektrycznych sprawiają, że jazda jest na tyle szybka i sprawna, że jest świetną alternatywą także dla transportu publicznego. Jazda na monocyklach dozwolona jest po chodniku, ścieżkach rowerowych w mieście, co prawda z prędkością do 25km/h, jednak nie stoi się w korkach i można wjechać w każdy, nawet najciaśniejszy zakamarek i tam, gdzie auto nie wjedzie.
Obecnie w zależności od modelu monocykla, technicznie można robić zasięgi nawet 180-kilometrowe na jednym ładowaniu, jadąc z prędkością np. 80 km/h. Jednak do przeciętnego dziennego przemieszczania się po mieście na krótsze trasy, wystarczą spokojnie i takie o mniejszym zasięgu. Oczywiście wraz z możliwościami sprzętu wzrasta też cena. Warto znaleźć w tym złoty środek dla siebie.
![]() |
| INMOTION V10F - pierwsze chwile po rozpakowaniu |
...Ale wracając do INMOTION V10F...
Mój wybór padł na to koło miejskie, gdyż jest idealnym kompromisem pomiędzy malutkimi kołami (14 calowymi) , a tymi większymi i cięższymi 20-calowymi. Inmotion V10F ma oponę o wielkości 16 cali. Budowa koła jest dość smukła, poręczna, ma look typowo miejski, boczne obudowy mają wbudowane kolorowe oświetlenie LED do własnej personalizacji, fajne, na nocne przejażdzki. Bieżnik opony dostosowany jest do jazdy po asfalcie, chodniku, ale też daje radę na szutrach, trawie. Sama marka INMOTION słynie z wysokiej jakości i precyzji w detalach wykonania sprzętu.
Koło idealne dla początkujących riderów. Nie za duże, nie za ciężkie, ale robi dystans przy mojej wadze do około 70-80km i rozpędza się do 40km/h.
Po pierwszych jazdach na tym sprzęcie, nie tylko ja odkryłam nową miłość do jazdy na monocyklu elektrycznym. Zaraził się nią również Shimi. Razem stworzyliśmy nasz FRUU Team i tak, oto, tu, na tym blogu będziemy dokumentować nasze przejażdżki oraz doświadczenia z monocyklami elektrycznymi <3 Bądźcie z nami i do zoba na trasie! <3
Wiola
![]() |
| INMOTION V10F - w ubranku ochronnym |


Świetna sprawa, też posiadam ten sam model Inmotion V10f.
OdpowiedzUsuń